Tak... Dobrze to wykombinował. Najłatwiej jest zniszczyć człowieka w dobie kryzysu. Czy jestem aż taka słaba, aby nie potrafić się MU sprzeciwić? Hahaha! Nie ma takiej opcji! Za dużo już się wydarzyło.
Wyszłam z domu.Postanowiłam spędzić ten czas w gronie znajomych, bo przecież nie można ciągle żyć w odosobnieniu. Mieliśmy spotkać się "w bazie"- tak nazywaliśmy naszą miejscówkę ze szkolnych lat. Miejsce to naprawdę pozwalało mi się beztrosko śmiać i chociaż na chwilę oderwać się od codziennych problemów, bo nie oszukujmy się, ale ostatni czas nie był najlepszy.
Godzina 20:00. Wszyscy mieli już dawno być w bazie. Zaniepokoiło mnie to. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Alicji. O, nawet odebrała, jak nigdy. Cisza... Próbuję coś do niej mówić, ale nie uzyskuje żadnej odpowiedzi. Dziwne... Może telefon mi szwankuje? Wyłączyłam go i włączyłam ponownie. Tym razem próbuję zadzwonić do Jaśka.
-Halo, Jasiek?!-pytam, prawie krzycząc do telefonu. Nikt nie odpowiada. Co jest?? To naprawdę wydało mi się dziwne. Przecież wszyscy już dawno powinni tu być... Stwierdziłam, że zaczekam jeszcze 10 minut i pójdę po nich osobiście.
Minęło 5, 10 minut. Straciłam już resztki nadziei, że ktoś się zjawi. Odwracam się na pięcie i zmierzam w kierunku Słonecznikowej. Nagle podbiega do mnie zdyszana Kinga. Próbuje coś powiedzieć, ale nie może wydusić z siebie żadnego słowa. Nie wiem co się dzieje. Zaczęła coś gestykulować.
-Kinga! Uspokój się! Spokojnie, już wszystko w porządku.- powtarzam jej, sama w to nie wierząc. Patrzę na nią , ale nic nie rozumiem. Nie rozumiem jej zachowania, jej znaków. O co wgl chodzi? Zaczynam się bać... Kinga zachowuje się jakby nie była sobą. Próbuję ją przytrzymać i uspokoić, ale wyrywa się i ucieka. Gonię ją, ale na marne, co jest dosyć niewiarygodne, bo Kinga nigdy nie była jakoś wyjątkowo sprawna fizycznie. Zatrzymuję się i dzwonię do W. Miło, że rozładowała mi się komórka. Zaczyna się ściemniać, a ja zostaję sama, bez kontaktu z nikim. Oczywiście nie mogłoby obyć się bez moich podejrzeń i teorii spiskowych. Wracając do domu, dręczyły mnie myśli, że za to wszystko odpowiada ON. Czy ma tak potężną moc, aby zapanować nad ludzkim umysłem? I dlaczego to wszystko spotyka mnie?!